W niedzielny wieczór w Olsztynie doszło do niecodziennej sytuacji, która wymusiła mobilizację służb ratunkowych. Po zgłoszeniu o dryfującym kajaku w nurcie rzeki Łyny w okolicach ulicy Leśnej, na miejsce natychmiast wysłano policję oraz straż pożarną. Okazało się, że sytuacja była wynikiem nieporozumienia, a mężczyzna z synem postanowili wrócić do domu, gdyż spływ kajakiem im się nie podobał.
Do zdarzenia doszło 9 sierpnia, kiedy operator numeru alarmowego otrzymał sygnał o odwróconym kajaku uniesionym przez wodę. Policjanci oraz strażacy, wyposażeni w drona i łódź ratunkową, przystąpili do poszukiwań, obawiając się o życie użytkowników sprzętu. Ustalono, że wynajęty kajak należał do 30-letniego mężczyzny, który wyruszył na spływ z 11-letnim synem z okolic starówki w Olsztynie.
W trakcie działań ratunkowych mundurowi napotkali na trudność z identyfikacją zaginionych, ponieważ wypożyczalnia nie zarejestrowała ich danych. Dzięki jedynie danymi teleadresowymi i ogólnym opisom, funkcjonariusze odtworzyli tożsamość mężczyzny. Po dotarciu pod jego adres okazało się, że obaj są bezpieczni w domu, a spływ kajakowy zakończyli szybciej, niż planowali, co doprowadziło do niepotrzebnej akcji ratunkowej. Takie przypadki przypominają, jak istotna jest odpowiedzialność w korzystaniu z atrakcji wodnych.
Źródło: Policja Olsztyn
Oceń: Niepotrzebna akcja ratunkowa po spływie kajakowym w Olsztynie
Zobacz Także

